MIND AFFLICTION (for Psycho Magazine)

Krakowski MIND AFFLICTION miło zaskoczył mnie swoim debiutanckim albumem, chociaż obracają się w stylistyce, która nie do końca wzbudza mój entuzjazm. Udziwniona black death metalowa mikstura stanowiąca zawartość „Pathetic Humanity” wymaga odrobiny większej koncentracji, niż przeciętny metalowy krążek, ale w zamian dostarcza wielu pozytywnych wrażeń, a czasami solidnie gra na emocjach. Poprosiłem zespół, aby nieco bardziej obnażył własne dzieło, zdradził najbliższe plany oraz ustosunkował się do pewnych drażniących mnie kwestii. Oto efekt naszej pogawędki…

Interview was prepared by Grzegorz Fijałkowski (PSYCHO MAGAZINE)


MIND AFFLICTION - mamy fałszywe i podupadłe społeczeństwo.

1) Witam serdecznie w naszych skromnych progach! Słuchajcie, nie jesteście jeszcze zbytnio rozpoznawalnym zespołem, więc siłą rzeczy muszę na wstępie poprosić o krótką prezentację poszczególnych muzyków, genezę powstania i słów kilka o najbardziej spektakularnych dotychczasowych osiągnięciach?
D: Witaj! Cóż… pomysł założenia kapeli powstał już w 2009, ale mieliśmy duże problemy ze znalezieniem odpowiedniej osoby na drugą gitarę. W 2010 skład się wyklarował: ja (gitara + wokal), Krzysiek (bas + wokal), Kamil (gitara) i Dawid (perkusja). Wtedy z kolei powstał problem z salą prób i tak aż do września 2011, kiedy zaczęliśmy w końcu grać regularne próby. Szybka mobilizacja i po 3 miesiącach zaczęliśmy grać koncerty. W około pół roku działalności udało nam się zagrać pierwsze koncerty u boku m.in. Christ Agony, Itself (Brazylia), Neolith oraz wesprzeć trasę Sounds No Mercy na kilku koncertach. Daliśmy łącznie 15 koncertów, najważniejsze, że bardzo dużo się dzięki temu nauczyliśmy. Niedawno zagraliśmy u boku Besatt i Arkony, a niedługo wystąpimy na dwóch koncertach - raz z Hate, a raz z norweskim Ragnarok. Tuż na rozpoczęcie wakacji wystąpimy jeszcze u boku Solefald (Nor) i In Vain (Nor). W międzyczasie planujemy krótką trasę po Polsce.

2) W najmądrzejszej Encyklopedii traktującej o muzyce ekstremalnej, przy Waszych nazwiskach pojawiają się takie nazwy, jak Listopad czy Anus Cancer, niestety bez odnośników? Czy moglibyście powiedzieć słów kilka o tych przedsięwzięciach? Czy to jedyne Wasze odskocznie od Mind Affliction!?
D: Szczerze, to nie ma co opowiadać. Anus Cancer to projekt grindcore. Będzie trochę świni, trochę dancingu, trochę wsi… taka odskocznia.
K: A Listopad jest projektem w klimatach depressive black metal założonym przez gitarzystę oraz basistę Five Wounds, gdzie Darek udziela się wokalnie, ja na drugiej gitarze, a Kamil na perkusji.
D: I to w zasadzie tyle, bo nie mamy jeszcze nic nagranego, a opowiadać, co to będzie, każdy może.

3) Prawdą jest, że demo poprzedzające Wasz debiutancki album, wydaliście na kasecie i w nakładzie limitowanym do 20-tu sztuk? Taki kaprys, chwyt marketingowy, sentyment do nośnika czy zwyczajnie nie było się zbytnio czym chwalić?
D: Tak jest. Ja i drugi gitarzysta bardzo lubimy słuchać muzyki z kaset, więc zdecydowaliśmy się wydać 20 sztuk na kasetach i rozdać w otoczeniu, przez jakiś czas utwory były również dostępne na naszej stronie MySpace, której już nie używamy. Odbiór był dość pozytywny, ale wiadomo, jak to wśród znajomych.
K: Jak na dosyć amatorskie przedsięwzięcie, to efekt na pewno nie był zły. Całość nie była jednak tak dopracowana, jak byśmy chcieli, i sporo detali w bardziej złożonych riffach umykało słuchaczowi. Zdaliśmy sobie sprawę, że nasze kompozycje nie zdają egzaminu w połączeniu z garażowym brzmieniem, dlatego też postanowiliśmy jak najszybciej nagrać materiał w profesjonalnym studiu.

4) Dwa kawałki z tegoż demo umieściliście ponownie na płycie „Pathetic Humanity”, natomiast trzeci, z tego co wiem, regularnie odgrywacie na koncertach? Ponieważ nie słyszałem tego materiału, chciałbym zapytać czy wersje „Vishe” i „Mental”, które słyszę na krążku, znacznie różnią się od pierwotnych? Dlaczego odpuściliście sobie powtórkę „Odium Humani Genesis”?
D: Kilka riffów zostało podrasowanych, ale kompozycja kawałków została nietknięta. „Odium Humani Generis” odgrywamy na koncertach, bo ma pierdolnięcie. Na płycie go zabrakło, ponieważ nie było dla niego miejsca ze względu na jego treść. „Pathetic Humanity” to zwarta historia, a „Odium Humani Generis” nie jest jej częścią. Był plan, by nagrać ten kawałek jako bonus, ale cóż… odpuściliśmy.
K: „Odium...” cieszy się sporą popularnością na koncertach i kto wie, czy nie postanowimy umieścić tego kawałka na którejś z nadchodzących płyt. Z drugiej strony utwór ten będzie raczej średnio pasował do nowego materiału, nad którym już pracujemy, więc niczego nie obiecujemy.

5) OK, teraz poznęcamy się nad wspomnianym już Waszym debiutanckim albumem. Zaczniemy od tytułu, którym odnieśliście się do…!? No właśnie, do czegoś konkretnego czy tak po całości pojechaliście po współczesnym społeczeństwie?
D: Tytuł odnosi się do społeczeństwa jako ogółu, ale warstwa liryczna skupia się na konkretnym przypadku. Jest nim mężczyzna spełniający swoje fantazje seksualne poprzez przeprowadzanie zwyrodniałych eksperymentów na ludziach. Od tego zaczynamy płytę – „Human Centipede” to przykładowy eksperyment zainspirowany filmem o takim samym tytule. W kolejnych utworach nasz bohater zostaje zepchnięty do granic wytrzymałości psychicznej, by następnie pod wpływem “leków” podjąć decyzję o powieszeniu się. Kolejna część albumu jest trzeźwą spowiedzią, próbą wyłonienia czynników, które doprowadziły do tego, kim się stał. Streszczeniem na temat tego, jakie mamy fałszywe i podupadłe społeczeństwo.

6) Może zatraciłem z wiekiem wrażliwość lub brakuje mi wyobraźni, ale co kierowało Wami przy wyborze okładki? Bez urazy, lecz jak dla mnie jest ona zupełnie nijaka, niczym obraz z cyklu „wszystko i nic”?

D: Nie zgodziłbym się z tym. Jeśli dobrze się wpatrzysz, ujrzysz mężczyznę w zawirowaniach oraz postać – ducha, który go zadręcza.
K: „Goła” okładka może faktycznie wydawać się nijaka. W zestawieniu z warstwą audio nabiera ona jednak znaczenia i staje się wizualną reprezentacją tego, co można usłyszeć na płycie - taki rodzaj synestezji.

7) Nawiązując do poprzedniego pytania, muszę Wam powiedzieć, że również layout i oprawa graficzna jakoś mnie nie przekonują?! Brakuje w nich wspólnego mianownika, sprawiają wrażenie przypadkowo poskładanych obrazków!
D: Początkowo planowaliśmy wypuścić kilka różnych obrazów do każdego kawałka na albumie, by je łatwiej zobrazować. Zamieściliśmy tylko jeden; być może resztę opublikujemy już online lub w ramach wizualizacji, nad którą pracujemy.

8) Po tych wskazówkach Wasze intencje nabrały wyglądu i wyrazu. Rozumiem przeto, że całokształtem „Pathetic Humanity” zbliżyliście się mocno do formuły koncept albumu, który niesie ze sobą określone przesłanie lub ostrzeżenie, tak!?
K: Generalnie tak, chociaż w sumie tego nie planowaliśmy - album miał być swego rodzaju historyjką, spójną pod każdym względem, zarówno muzycznym, tekstowym jak i wizualnym. Brzmi trochę jak definicja albumu konceptowego, chociaż wcale nie myśleliśmy o tym w ten sposób.
D: Przesłanie jest dość proste – chodzi o to, kim człowiek może się stać i w jakim stopniu zależy to tylko od niego samego, a w jakim kształtuje go społeczeństwo. Jako taki w miarę konkretny przykład obraliśmy sobie głównego bohatera naszej płyty, wcześniej wspomnianego błyskotliwego psychopatę. Próbowaliśmy pokazać, że gdyby nie wpływ otoczenia, te wszystkie chore i pokrzywione zachowania mogłyby nigdy nie ujrzeć światła dziennego.

9) Pozostaje jeszcze muzyka, będąca w Waszym przypadku intrygującym konglomeratem różnych stylistyk, zabarwionym odrobiną awangardy, przy jednoczesnym zachowaniu dużej spójności i harmonii oraz sporym współczynniku przyswajalności!? Zgodzicie się z moją interpretacją?
D: Wielu muzyków twierdzi, bardzo słusznie zresztą, że nie chcą się zamykać w jednym gatunku i dlatego łączą najrozmaitsze elementy - jak wiemy z różnym skutkiem. U nas jednak nie jest to jedynym powodem - tworząc “Pathetic Humanity” kierowaliśmy się przede wszystkim chęcią wykreowania konkretnej historii wraz z całym jej klimatem, więc wszystkie wstawki doom metalowe czy harmonie mają podkreślić nastrój, jaki panuje w danym momencie w naszej opowieści.
K: Dobrze, że wspomniałeś o przyswajalności naszej muzyki, bo wydaje mi się, że może nie należeć do najprostszych w odbiorze - mam wrażenie, że nasz album trzeba uważnie przesłuchać przynajmniej ze 2-3 razy, zanim załapie się, o co w tym wszystkim chodzi. Ale mogę się mylić, z mojego punktu widzenia dość ciężko to ocenić.

10) Powiedzcie kilka słów o Waszych muzycznych zainteresowaniach, które w kontekście zawartości płyty wydają się być znaczącą inspiracją. A może mylę się sromotnie i wszystkie jej zawiłości biorą się z Waszej pogmatwanej natury, tudzież przemożnej chęci przełamania pewnych stereotypów w muzyce metalowej?
K:
Winą za to całe skomplikowanie naszych utworów można między innymi obarczyć Darka, który bardzo niechętnie powtarza riffy i motywy w obrębie jednego utworu, o całym albumie nie wspominając.
D: Co się zaś tyczy stereotypów, to wydaje mi się, że większość już dawno została przełamana, a co bardziej pokręcone albumy już dawno nagrane. Jednymi z naszych ulubionych zespołów, a co za tym idzie mającymi na nas największy wpływ, są między innymi: Arcturus, Cannibal Corpse, Death, Dodheimsgard, Opeth, Pink Floyd, Solefald i Tool, ale nie sądzę, żebyś miał ich odnaleźć w naszej muzyce. Jasne, jeśli ktoś będzie szukał, to znajdzie podobieństwa - w jednej recenzji przeczytaliśmy o elementach stoner/post-metal, a innym razem usłyszałem, że mamy partie jak z Paradise Lost, którego żaden z nas za bardzo nie słucha.

11) A jak oceniacie współpracę z Dominikiem Burzymem odpowiedzialnym za realizację materiały i efekt finalny jego pracy? Zdaliście się na jego doświadczenie, czy weszliście do studia z gotową wizją brzmienia, aby zaoszczędzić producentowi eksperymentów?
D: Dominik zrobił fantastyczną robotę. Bardzo cieszymy ze współpracy z nim i kolejny album również chcielibyśmy nagrać z jego pomocą. Wchodząc do studia wiedzieliśmy, co chcemy nagrać i jak to ma wyglądać, więc raczej nie eksperymentowaliśmy, jednak całe miksowanie i mastering pozostawiliśmy w rękach Dominika, co było świetną decyzją.

12) Jak wspomnieliście, przygotowujecie się do kilku akcji koncertowych. Nie macie obaw, że Wasza muzyka wiele straci w polskich realiach klubowych, szczególnie mam na myśli ich mierną akustykę lokali oraz w zdecydowanej większości niekompetencję ludzi kręcących gałkami? Jakby nie patrzył, potrzebujecie przestrzeni i selektywności, której w naszych klubach zwyczajnie brakuje??
D: Tak, to bywa problematyczne. Tak samo jak wspaniali akustycy, którzy napsują wszystkim krwi, ustawiając brzmienie tak, że słuchać da się, stojąc tylko w jednym punkcie, bo dwa kroki dalej wszystko zamienia się w jednostajny szum. Selektywność na naszych koncertach jest naprawdę bardzo istotna, głównie przez to, że zazwyczaj każda z gitar gra zupełnie odmienne riffy, a na koncertach nie tak łatwo to wychwycić. Z drugiej strony żadne narzekania nie zmienią tego, że lubimy grać na żywo i mamy nadzieję, że ludzie, którym spodobała się płyta, również docenią nasze starania live.

13) Czy wizualizacje, o których przed chwilą mówiliście przygotowujecie z myślą o projekcji podczas koncertów? W przypadku Waszej muzyki obraz na pewno byłby ciekawym uzupełnieniem?
D: Tak, chodzi głównie o animacje na koncerty, dopełniające klimat każdego występu. Planowaliśmy przygotować coś takiego już na najbliższy koncert z Hate w Rotundzie, ale chcemy, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik - nie uznajemy półśrodków, więc istnieje szansa, że w lutym nic z tego nie będzie. Poza tym pojawił się pomysł zrobienia teledysku do jednego z kawałków, ale to jest na razie w fazie luźnych i niezobowiązujących rozmów, więc na razie nic więcej nie powiem - zobaczymy, co z tego wyjdzie.

14) Jak doszło do współpracy z ukraińską Metal Scrap Records? Zdradzicie jakieś kulisy podpisania kontraktu oraz jego zakres? Wiążecie z nim konkretne nadzieje czy jak wiele zespołów cieszycie się z samego faktu wydania płyty?
D: Polecało nam ich kilka osób, a wcześniej jeszcze kontaktowaliśmy się z naszym dobrym znajomym Edem z Ukragh Productions, który również chwalił MSR. Szczegóły kontraktu pominę, ale jesteśmy z niego zadowoleni. Anatolij robi fantastyczną robotę i przede wszystkim dba o zespoły.
K: Jesteśmy szczególnie zadowoleni z promocji, którą zapewnia nam Metal Scrap Records. Kawał pierwszorzędnej roboty, której we własnym zakresie nie bylibyśmy w stanie wykonać nawet w połowie tak dobrze.

15) Dariusz, jeszcze jedno pytanie do Ciebie odnośnie inicjatywy KDR Productions. Mógłbyś przybliżyć zakres jej działalności naszym Czytelnikom?!
D: KDR Productions to taka inicjatywa w wolnym czasie, zajmujemy się głównie organizacją koncertów w Krakowie. Już za miesiąc będzie to Sadistic Games z udziałem Hate, a w marcu duża impreza z norweskim Ragnarok, zaś z polskiej sceny muzycznej - Massemord, Iperyt, Mord’A’Stigmata, Luna Ad Noctum… Na czerwiec udało nam się zaprosić do Polski norweski Solefald wraz z In Vain na dwa koncerty, z czego ten drugi najprawdopodobniej odbędzie się w Warszawie. Informacje o aktualnych wydarzeniach można znaleźć na naszej stronce: http://www.kdrprods.pl

16) Panowie, tym razem to wszystko. Poproszę o komentarz lub ogłoszenie parafialne na zakończenie?
D: Cóż mogę powiedzieć, posłuchajcie sami „Pathetic Humanity”, dajcie nam znać co sądzicie! Możecie się z nami skontaktować przez Facebooka lub ReverbNation, znajdziecie tam również informacje o albumie i nadchodzących koncertach, na które serdecznie zapraszamy!

object1205369700

total metal records logo

another side records logo

PNGLogo1

total metal pr agency logo

total metal distribution logo